Sylwetka Arkadiusza Wójtowicza
Arkadiusz Wójtowicz już jako bardzo młody człowiek został przez rodziców wprzęgnięty do pracy zawodowej. Prowadzili oni w firmie GEJZER osobne stoisko, specjalizujące się w hydraulice. Póćniej, w miarę rozwoju, pomieszczenia zaczęły być ciasne dla dwóch przedsiębiorstw i tym sposobem powstała firma JAMA, w której został współwłaścicielem. Dziś prócz hydrauliki, JAMA oferuje bardzo duży zasób asortymentowy wszelkich narzędzi, począwszy od tych, przeznaczonych dla majsterkowiczów, a skończywszy na profesjonalnym oprzyrządowaniu.
Na stresy - rybki i Afryka
Rozmawiamy dosłownie tuż przed wyjazdem pana Arka, który jedzie do Niemiec podpisać kolejny kontrakt. - Tych wyjazdów jest coraz więcej i zaczyna mnie to już męczyć - opowiada o obowiązkach, bardziej jednak żartując ze swojego utyskiwania, niż mówiąc o nim serio - Na początku miałem satysfakcję, poczucie spełnienia, ale i też rynek był inny, bardziej producenta, niż sprzedawcy. Teraz wszystko zaczyna odwracać się w drugą stronę i to firmy produkcyjne, nie tylko polskie, szukają zbytu.
Dużo jećdzi i wiecznie brakuje mu czasu tak na rodzinę, jak i na zainteresowania. żona Henryka czasami narzeka, ale rozumie. Gorzej jest z półtora roczną córeczką Kingą, która zaczyna boczyć się, kiedy nie ma go dłużej w domu. Twierdzi, że tak po prawdzie, tak było od zawsze. Jak już był wolny czas, to los przeszkadzał w realizacji zainteresowań. Przykładem aikido, które kiedyś czynnie trenował, ale poważna kontuzja uniemożliwiła dalsze zainteresowanie tym sportem.
Od dzieciństwa pasjonowała go również akwarystyka. Już jako mały chłopiec miał niewielkie akwarium. Póćniej większe już budował sam, jako że w sklepach był niewieki wybór i większość niezbędnego oprzyrządowania trzeba było tworzyć we własnym zakresie. Dziś, kiedy praca zawodowa pochłania dużą część doby, pozostało mu jedno akwarium o pojemności 550 l, ważące wraz z wodą i całym podwodnym wystrojem, około tony.
Jedynym marzeniem jest zobaczenie Afryki, a konkretnie miejsc, znanych z literatury. - Byłoby cudownie znalećć się tam, gdzie w "Pożegnaniu z Afryką" po horyzont rozciągała się planatacja kawy, dotknąć śniegu na Kilimandżaro i zobaczyć miejsce, gdzie leżał wycieńczony lampart albo ruszyć śladami Stasia i Nel bądć Tomka Wilmowskiego i bosmana Nowickiego ... - oczy mu błyszczą, kiedy wchodzi w świat wyobraćni.
Ostatnio miał z rodzicami wyjechać do Tunezji na dłuższą wyprawę, ale ... Tak się złożyło, że wyjechać nie mógł, jako że interesy nie pozwoliły. żartuje, że tym razem to rodzice pozostaną w firmie, a on z rodziną pojedzie. - Choćby się swiat walił - żartuje.