Sylwetka szefa InterGasu
Maciej Gryczka, obecnie szef InterGasu Ltd., a jeszcze nie tak dawno marynarz wielu wód, śmieje się, że marzenia o podróżach po świecie i zwiedzaniu dalekich krajów, ma już za sobą. Jedyne, co z nich pozostało, to ciepła woda, nad którą nadal lubi wypoczywać, choć nie gardzi Bałtykiem.
(U)lotny zawód
Jest absolwentem naszego liceum, które wspomina z najlepszej tylko strony. Podkreśla ten fakt nie bez kozery. Jego klasa spotyka się cyklicznie, nie tracąc więzi, a wręcz umacniając ją z upływem lat. W InterGasie wszyscy są z "piątki", mimo, że poszli po maturze innymi drogami i różne mają za sobą doświadczenia. Gazem zainteresował sie zupełnie przypadkiem. Po ukończeniu szkoły morskiej częściej bywał w morzu, niż w domu. Kiedy pływał, ciągnęło go do rodziny, kiedy był z nią, wzdychał do morskiej bryzy. Pogodzenie tych dwóch miłości wydawało się niemożliwym do czasu, kiedy wykonał "męski ruch" i rezygnując ze statku, zatrudnił się w prywatnym przedsiębiorstwie, zajmującym się spedycją morską. W tym też czasie żona namówiła go do kupna samochodu.
- Był ładny, ale z tyłu wystawała mu jakaś rura - śmieje się na tamto wspomnienie - Taka jakaś dziwna. Okazało się, że auto napędzane było gazem, co w owym czasie należało do rzadkości. I przysparzało nie byle jakich kłopotów, jako że instalacja winna być przeglądana przez fachowców, których nie było kłopoty były z napełnieniem zbiornika, bo stacje nie istaniały itd.
Zainteresował się tematem, a że z natury jest dociekliwy, szybko stał się znawca tematu. Postanowił wiedzę wykorzystać praktycznie i w krótkim czasie stał się na rynku szczecińskim jedynym, który montował instalacje gazowe do samochodów, Po tym doszła jeszcze stacja napełniania zbiorników i kiedy firma rozrosła się, a temat samochodów na gaz stał się niemal codziennością, utworzył dzisiejszą firmę, Intergas Ltd. Poszerzono działność o inne dziedziny, w tym o wykorzystywanie gazu do celów energetycznych i technologicznych.
O przepisach dotyczących gazu mówi z lekkim przekąsem i podaje przykład tzw. turystycznych butli gazowych. - Na rynku jest ich prawdopodobnie około 8 milionów, przy czym nikt tak naprawdę nie wie, jaka jest to ilość i do kogo należą. Niemal żaden producent nie bierze odpowiedzialności za ich stan techniczny. Nasza firma wypracowała sobie zasadę, że nie napełnia przywiezionej butli przez klienta, a wymienia na pełną i sprawdzoną pod względem bezpieczeństwa. Taką butlę oznaczamy specjalną, żółtą plombą.
InterGas wystąpił do Polskiej Izby Gazu Płynnego o przyznanie jej możliwości wypuszczania własnych butli, oznaczonych odmiennym od czerwonego kolorem. Pozwoli to na ewidencjonowanie produktu oraz - co ważniejsze - okresowego przeglądu i brania odpowiedzialności za ich stan techniczny.
Kiedy rozmawiamy o hobby, zainteresowaniach i temu podobnych "chuciach" z zakresu prywatnego życia, odpowiada niezmienie, że świat już zna, do innych krajów go nie ciągnie, a przygody ma za sobą. Przyciśnięty do muru przynaje jednak, że lubi sobie pożeglować, ale zaraz dodaje, że w promieniu widzenia musi być brzeg i ognisko z czekającym rożnem. Ze starych przyzwyczajeń pozostała tylko miłość do ciepłych mórz i ten klimat, którego nad Bałtykiem nigdy nie będzie.
Nie mam marzeń - zastrzega się uparcie, ale i też przyznaje, że jedynym jest zdrowie dzieci, Szymona i Agnieszki - To takie niby prozaiczne marzenie, ale dla mnie właśnie ono jest najważniejsze. Reszta jakoś zawsze jest do przebrnięcia, do przeczekania lub pokonania. A ze zdrowiem może być różnie. To już sfera - żartuje - Pana Boga. Nie zaniedbuje sportu, choć nie zawsze ma nań czas. Kiedy już jednak znajduje parę chwil wolnych, spędza je przy stole tenisowym lub na korcie.